Przejdź do głównej zawartości

5. Miłość przyjdzie sama.

Spojrzałem za okno, obserwując ludzi, którzy już wychodzili ze szkoły. Byłem wściekły, bo to nie była moja wina, żeby kazać zostać mi po zajęciach w kozie. Nie ja wdałem się w bójkę, sami mnie w to wciągnęli! Według nauczycieli miałem bezczynnie stać i nie reagować na głupie zaczepki. Szczerze wolałem siedzieć tutaj przez godzinę, trzy następne dni, niż chodzić przez dwa tygodnie ze śliwą pod okiem, jak mój oprawca. Miałem spore szczęście, że udało mi się mu przywalić i przy tym samemu nie oberwać.
Jak zwykle doczepiła się do mnie ta łysa pała i jej przydupas Harry. Ten drugi posługuje się tym pierwszym, żeby się na mnie zemścić. Minęły dwa lata odkąd nie jesteśmy razem, a on ciągle ma mi za złe nasze zerwanie. Nigdy nie widział swoich wad i złych postępowań, dlatego to oczywiste, że zerwaliśmy przeze mnie. Bo jakżeby inaczej? On nigdy nie był winny i nie potrafi przyjąć do swojej świadomości, że już go nie kocham i nie mogę z nim być.
Przeniosłem wzrok na nauczyciela, który siedział za biurkiem i patrzył na klasę. Stary, siwy, gruby i niski, starszy facet. Nie było czego podziwiać. Uczy informatyki. Bardzo pasuje do opisu typowej osoby, która spędza życie przed komputerem. Nie zdziwiłbym się, gdyby nie miał żony, mieszkał z matką i wychowywał kilka kotów. Ale nie bądźmy chamscy. Super by było, gdyby jednak kogoś miał i był szczęśliwy. No bo kto nie jest szczęśliwy, jeśli ma miłość?
Ja nadal czekam na swojego księcia z bajki, który chyba nigdy nie przygalopuje do mnie na swoim białym koniu. Usilnie i z powodzeniem ignoruję zaczepki Fieldsa. Odrzucam swojego Indoeuropejskiego księcia, bo stwierdziłem, że tak jest lepiej. Uniknę dziwnych uśmieszków, spojrzeń i spin ze strony rodziny. Poza tym kto wie czy jemu nie chodzi tylko o seks? Żadnemu nauczycielowi o zdrowym umyśle nie przyszedłby na myśl związek z uczniem. Marzę o wielkiej miłość a nie o bzykaniu z facetem, do którego coś czuję, a on jedyne co przy mnie odczuwa to twardniejący kutas w majtkach. 
Cisza w klasie została przerwana przez drzwi, które otworzył Fields. Przewróciłem oczami i z jego postury przeniosłem wzrok na plecy osoby przede mną. Nie wsłuchiwałem się w rozmowę nauczycieli. Widziałem jakiś folder w rękach Fieldsa, więc to na pewno było związane ze szkołą. 
– Healy, pójdziesz ze mną. – Usłyszałem i bez chwili wahania podniosłem się z krzesła. – Weź swoją torbę. 

Podniosłem przedmiot z podłogi, wychodząc na środek klasy. Zaraz jednak wyszedłem za Fieldsem, który zaprowadził mnie do swojej, pustej klasy. 
– Co to była za bójka? – zapytał, gdy siadałem na krześle przeciwnym do jego biurka. 
– Szedłem spokojnie na lekcje, a oni mnie zaatakowali. – Zauważyłem, że westchnął i podparł dłoniami swoje poliki. – Chciał mnie uderzyć, a ja tego uniknąłem i uderzyłem jego. 
– Pamiętasz swoją obietnicę? 
– Nie? 
– Miałeś przyjść do mnie jak znowu ci coś zrobią. – O, jakie to słodkie.
– Kiedy? Nie było czasu, a poza tym nie myślałem o tym. 
– Leć do domu. – Machnął ręką, jakby przeganiał muchę. – I nie musisz przychodzić do Smitha po zajęciach. – Dodał, gdy dochodziłem do drzwi.
– Dziękuję – odpowiedziałem, posyłając mu uśmiech. – Do widzenia.
Po kilku tygodniach w pewnym stopniu przestałem myśleć o Fieldsie. Wypłakanie się w poduszkę i ignorowanie go było dobrym wyjściem. Postanowiłem uciec w internetowy świat, dzięki czemu na portalu randkowym poznałem kilku potencjalnych partnerów. Zaryzykowałem i po raz pierwszy spotkałem się z Paulem. Rozmawialiśmy kilka razy, wydawał się fajny, więc zaproponowałem spotkanie w swojej ulubionej kawiarni. Mieściła się niedaleko pracy matki, ale nie przejąłem się tym. Skoro i tak wie, że jestem pedałem, a w domu mam przesrane to spotkanie jej nic by mi nie zaszkodziło. 
Okazało się, że Paul wygląda o wiele inaczej niż na zdjęciach, ale to nie przeszkodziło mi w rozmowie z nim. Nie był najpiękniejszy, ale nadrabiał to swoim charakterem. Tak przynajmniej stwierdziłem na początku rozmowy. Miał krótkie brązowe włosy i tego samego koloru oczy. Przyłapałem się na tym, że zacząłem porównywać go do Fieldsa. Nie był tak dobrze zbudowany i nie miał idealnej cery. Miał stosunkowo jasną karnację, co niezbyt mi się podobało. Na spotkaniu był ubrany w zwykły szary t-shirt i jeansy. Powinien ubrać koszulę i zacząć chodzić na siłownię.
Och, Boże. Powinienem zmienić swoje nastawienie.
Update. Nie dość, że wyglądał inaczej (brzydziej niż na zdjęciach), to w połowie rozmowy zorientowałem się, że kłamie. Mówił i pisał o sobie zupełnie inne rzeczy. Od rodziny zaczynając na hobby kończąc. Widocznie każdej osobie wkręcał inny życiorys. Nie chciałem mieć kolejnego problemu, dlatego grzecznie powiedziałem, że muszę iść i zadzwonię później.
Chyba nie muszę mówić, że już nigdy się z nim nie skontaktowałem? 
– Kompletna porażka. – Skwitowałem Kate, gdy dopytywała o tamto spotkanie.
– Porażką jest to, że szukasz miłości w internecie. Z czasem ona przyjdzie sama. – Powiedziała niezwykle poważnym głosem. – Bo widzisz, to tak jest. Im mniej jej szukasz tym bliżej ciebie jest. 
– Pierdolisz głupoty. – Złapałem za kamyk, który leżał obok mnie i wrzuciłem go do rzeki. – Przestań czytać bzdury w gazetach dla nastolatek i zejdź na ziemię. 
– Nie czytam ich od kilku lat... 
– A jednak wszystko pamiętasz? – przerwałem jej, spoglądając na nią przez ciemne okulary. – Jest mi za gorąco. – Wstałem, strzepując ze swoich spodni piasek. Widząc, że Kate nad czymś głęboko myśli, kopnąłem w piasek, który poleciał na dziewczynę. – Nic już nie mów, okej? 
Nie podejrzewałem jednak, że karma tak szybko wróci i jakiś dzieciak wyleje wprost na mnie rozpuszczony shake. Zacisnąłem szczękę i odwróciłem się, widząc niemałą dziewczynkę. Miała może z dziesięć lat. 
– Kaja, uważaj co robisz. – Podeszła do nas prawdopodobnie matka tego dziecka i przyjrzała się mojemu poplamionemu ubraniu. – Przepraszam, powinnam jej bardziej pilnować – powiedziała nieśmiałym głosem. Już chciałem mówić, że to nic wielkiego, toć to tylko zimny napój i na pewno zejdzie, ale ona zaczęła się rozglądać na boki, jakby chcąc przywołać kogoś wzrokiem. – Chris, chodź tu, Kaja ją pobrudziła. 
– Właściwie to jego – odpowiedział kobiecie jakże znajomy mi głos. Myślałem, że wyjdę z siebie, gdy ujrzałem Fieldsa. Zaraz nasunęło mi się, że to jego żona i dzieciak. Poczułem się zażenowany, smutny, wściekły... mógłbym w nieskończoność wymieniać swoje negatywne emocje odczuwane w tamtym momencie. 
Dopiero jak poczułem kopnięcie w kostkę od Kate, powróciłem do świata żywych. Uniosłem jedną brew, widząc, jak Fields wyciąga w moją stronę dłoń z gotówką, a ta kobieta mówi, że to na pralnie. Co z nimi nie tak? Natychmiast wyciągnąłem z torby paczkę chusteczek, wycierając plamę.
– Nie trzeba. Mam w domu pralkę – rzuciłem kąśliwym głosem, odwracając się prawie tyłem do Fieldsa. Nie chciałem jego pieniędzy, ani udawanej troski. Nie dość, że udzielał mi korepetycji za darmo, to jeszcze miałem od niego brać pieniądze? 
– Jak każdy z nas – powiedział rozbawiony. – Jednak czuję się zobowiązany oddać za tę szkodę. 
– Spoko, nie trzeba. To nie jej wina. – Spojrzałem na nich wszystkich rozbieganym wzrokiem i wyminąłem ich, idąc szybkim krokiem przed siebie.
Zatrzymałem się dopiero w miejscu, z którego nie było widać rzeki, ani Fieldsa, ani jego pieprzonej rodzinki. Usiadłem na ławce przy ogromnym drzewie. Wiedziałem, że zareagowałem zbyt impulsywnie ale, kurwa... Człowiek stara się z całych sił zapomnieć, a los robi na złość i sprawia, że ten człowieczek ciągle spotyka się z nieodpowiednią osobą... W dodatku on ma rodzinę, a przez ostatnie kilka miesięcy wyraźnie dawał do zrozumienia, że się mu podobam? A ja się prawie dałem! Boże, kompletny idiota! Przygryzłem mocno wargę, unosząc wzrok na Kate, która mnie dogoniła.
– Chyba już przyszła, co? – spytała,  a ja doskonale wiedziałem o co mojej przyjaciółce chodzi. 

I nie odejdzie mimo nienawiści. Nigdy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

1. Młody i przystojny buc.

               I tak oto zaczął się kolejny rok edukacji w szkole średniej. Z znudzeniem obserwowałem grupki, zbierające się pod budynkiem. Wiecie, jak to w każdej klasie. Są grupki, których się trzymamy i nie pozwalamy do tej grupy wejść innym osobom. Miałem to szczęście, że moja klasa taka nie była. No, z wyjątkiem dwóch dziewczyn. Zwykłe puste lale, które dają dupy każdemu. Znane na całą szkołę, lubiane przez chłopaków, znienawidzone przez dziewczyny. Nauczyciele mają z nimi nie lada problem. Sprawiają problemy i... to nie na tym powinienem się skupić. Powoli zacząłem się kierować w stronę budynku, kiedy dobiegła do mnie blond włosa dziewczyna. Ubrana w białą koronkową sukienkę, ozdobioną jakimiś złotymi cekinami. Jej niebieskie oczy wpatrywały się we mnie z wyraźną radością. O sobie nie mogłem tego powiedzieć. Zmusiłem się jedynie do krótkiego uśmiechu i przytuliłem ją w ramach przywitania. – Słyszałeś już? – Niemal krzyknęła podeksc...

4. Ty wiesz ile on ma lat?

Głośna muzyka. Pełno alkoholu, ludzi i dymu wylatującego z ich płuc. Dużo kobiet w miniówkach, mężczyzn w niby ładnych koszulach, wsuniętych w spodnie. A pośród nich siedemnastolatek w bluzie i podartych rurkach. Tak. O mnie mowa. Wszyscy byli minimum dziesięć lat starsi, a ja czułem się jak zagubione dziecko, które zamiast do szkoły trafiło na dyskotekę. Ale nieważne. Pozbierajmy fakty do kupy. Rozpaczający nad przełożeniem przez Fieldsa korepetycji na następny tydzień, zgodziłem się na przyjście do Lindsay, mojej kuzynki, na urodziny. W niedzielę (kto normalny tak robi?). Postanowiłem więc nic nie pić, jeśli nadarzy mi się taka okazja. Mimo mojego braku silnej woli do tej pory udawało mi się odmawiać alkoholu. W ten sposób wylądowałem sam na kanapie ze szklanką soku pomarańczowego w dłoni. Wszyscy w najlepsze się bawili, a ja nie miałem do tego najmniejszej ochoty. Tak po prostu. To nie był mój dzień i najchętniej przesiedziałbym go w domu, gdyby nie to, że jest tam Peter. Po ...

3. Krew z noska.

Styczeń, 2014 Mój dzień często się zaczyna od wyłączenia wkurwiającego budzika w telefonie. Piosenka, która mnie budzi sama w sobie zła nie jest. Nadal jest moją ulubioną, jednak każdy budzik wkurwia. Budzi nas i często przerywa przyjemnie sny. Wiecie o co chodzi. Tego dnia mój sen był naprawdę zajebisty. Fields był jego głównym bohaterem. Była piękna plaża, kocyk i my w świetle zachodzącego słońca. Tylko sobie wyobraźcie jak to jest uprawiać seks z kimś, kto wam się cholernie podoba! I nie to, że ja jestem zboczony... bo nie jestem. Seks z Christopherem to tylko moje niespełnione marzenie (tak na marginesie, to wiele innych moich marzeń kręci się wokół niego). Niestety tak to jest być nastolatkiem, który zakocha się w niewłaściwej osobie. A teraz, jeśli wyobraziliście sobie seks z kimś, kogo bardzo pragniecie – wyobraźcie sobie pobudkę. Poranną erekcję, czy kisiel w majtkach. To chyba typowy objaw u dojrzewających osób, co? Kiedy usiadłem na łóżku, spojrzałem na roletę, która...